Pokazywanie postów oznaczonych etykietą surowce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą surowce. Pokaż wszystkie posty

Szerokie spojrzenie na rynek, czyli od euro przez złoto, aż po bloga.

Gdy zaczynałem tworzyć tego bloga przyświecał mi cel, dokładnej i szerokiej analizy aktualnej sytuacji na poszczególnych rynkach. Co oznacza, że powinienem być biegły w wielu tematach, posiadać wiedzę możliwą do natychmiastowej implementacji. Wiedzieć jakimi kwotami operować, a jakie pieniądze "zamrozić" na lepsze czasy. Teoretycznie, przesłanie idealne w swej prostocie. A jakie są jego efekty? Co może ono przynieść czytelnikom?
Odpowiadając wprost, spokój i wyważoną opinię.
Z drugiej strony nie ulega wątpliwości, że w świecie pojawiła się medialna hossa, mająca z trzeźwą oceną sytuacji nie wiele wspólnego. Wychodząc temu na przeciw poniżej znajdziecie kilka subiektywnych opinii na temat przyszłych trendów.

Indeksy surowców a hossa


Co dalej z giełdą? Wiele osób stawia to pytanie. Kontynuując można postawić kolejne znaki zapytania przy sformułowaniu, a czy obserwowaliśmy prawdziwe spadki na rynku surowców? Hossa, a właściwie poszczególne gospodarki wymagają szeregu pozytywnych czynników aby długotrwale wejść w fazę wzrostów. Do takich determinantów zaliczam w znacznie niższej cenie wspomniane surowce, zwłaszcza ropę. Jak pisałem na blogu światowe zapotrzebowanie na ropę wzrosło w ostatnich latach o 10% , ceny kontraktów znajdują się tymczasem nadal na bardzo wysokich poziomach.

Docelowa wartość złota to 5.000$! Ile w tym prawdy?

Takiej właśnie treści wiadomość otrzymałem niedawno z pewnej amerykańskiej firmy zajmującej się inwestycjami między innymi w srebro i złoto. Powodów takiego stanu rzeczy upatruje się z paru przyczyn, które wskaże w treści dzisiejszego wpisu, jak również własne zdanie w zakończeniu. 

Zainwestuj w złoto. Możliwy wzrost rynku złota na poziomie 70-80%!

Nie często odnoszę się do wypowiedzi analityków, czy przedstawicieli firm zajmujących się szeroko pojętym inwestowaniem. Natomiast baczną uwagę zwracam na sposób wypowiedzi, oczywiście nie na mowe ciała, a przekazywane argumenty. Sam zresztą staram się jak najlepiej uzasadnić własny punkt widzenia zajmując jakiekolwiek stanowisko. Poniżej załączam wypowiedz z której można wnioskować, iż złoto na rok 2012 pozwoli zarobić około 70-80% lub jak inni twierdzą rynek ten wzrośnie o 70-80%. Czy to słuszna prognoza?

Wykres ropy i złota - niezależny punkt widzenia

Rynki - tutaj nie ma sytuacji pewnych, a wszelkie ruchy określiłbym jako mniej lub bardziej prawdopodobne. Tym bardziej interesujące i intrygujące, by nie powiedzieć irytujące, są wypowiedzi różnych guru, znawców, analityków, co do których można odnieść wrażenie, że innej możliwości poza przedstawiane przezeń prognozy nie ma. Być może to wybiórczość oglądanych przeze mnie programów, czytanych artykułów,  jednak nie sposób nie zauważyć doniesień, z których już dziś wynika: ropa będzie drożeć; jedyna pewna inwestycja - to złoto; czy inne, mówiące o nieruchomościach gruntowych, na których zarabiać będzie się w zasadzie jeszcze przez lata, aż po rok 2017, gdy to Niemiec swobodnie będzie mógł odkupić od nas, ciągle niedoszacowaną nieruchomość.

Zawsze się zastanawiam, czy osoby polecające dany walor, inwestycje, brały pod uwagę długość   trwania trendu, nachylenie linii trendu, długoterminowe dywergencje, czy zwyczajnie popyt i podaż przy danej cenie? Czy ropa, której cena (lekko licząc) wzrosła o 300%, przy realnym 10% większym zapotrzebowaniu zaokrąglając w górę, ma szanse na dalsze umocnienie? Czy złoto, na którym dominujący trend, trwa przez 10 lat, będzie rosło w nieskończoność? Nie chciałbym, aby ktokolwiek dzisiejszy wpis potraktował jako prognozę, czy nakłanianie do jakichkolwiek zachowań, a zwyczajnie - jako mocno rozbudowane, chłodne fakty płynące z analizy wykresów.

Nie wszystko złoto co się świeci

Na fali gorączki złota, a właściwie na zasadzie awersji do ryzyka czterokrotnie w grudniu podejmowałem temat złota. Głównie pisząc negatywnie o ewentualnych inwestycjach w złoto. Nie dalej jak wczoraj, wpadł do ręki, może nie najświeższy, aczkolwiek całkiem interesujący artykuł zamieszczony przez Forbes, wychwalający ten drogocenny kruszec. Przedstawione opinie ekspertów są jak najbardziej intratne. Specjaliści prześcigają się w pozytywnych wycenach, prognozy mówią o trzech tysiącach dolarów za uncję pod koniec 2012 roku i uwaga

Czy zapłacisz mniej na stacji benzynowej?


Dzisiaj krótko o ropie, o której całkiem niedawno wspominałem, jako o zagrożeniu dla gospodarki (tutaj).

Dalsze spadki cen złota

Wiele wskazuje na dalsze spadki cen złota, o których całkiem niedawno pisałem (ostatnie wpisy dotyczące złota
Ceny po spadkach wykonały korektę 38% zniesienia Fibonacciego licząc od ostatnich szczytów z grudnia.  Możliwy dalszy ruch to około 1460 USD. Po raz kolejny sprawdza się maksyma: bądź inwestorem w początkowej fazie hossy, a spekulantem w końcowej jej części. 

O złocie średnioterminowo

Całkiem niedawno wspominałem o możliwości deprecjacji notowań złota w dłuższym terminie (tu i tu link). Dzisiaj kolejna bardzo krótka cześć, czyli przyglądamy się z bliższa obecnemu trendowi.

Jeszcze o złocie


Do dzisiejszej notki zmobilizował mnie komentarz pod ostatnim moim wpisemlink mówiący niejako, że jest jeszcze wiele miejsca dla wzrostów notowanych na złocie. Niniejszym nie zaprzeczam, że obecna baza pieniądza nie ma pokrycie w złocie. Natomiast pewną regułę stanowią również poszczególne ruchy rynków, surowce w tym złoto nie są wyjątkiem, jeśli mowa o spadkach. Z tą uwagą, że rynek ten zniżkuje jako ostatni, zaraz po rynku akcji.

Nieruchomości gruntowe i złoto

Pomysł na dzisiejszy wpis delikatnie mówiąc, nie jest już świeży. W głowie powstał znaczny czas temu i trudno było ubrać go w słowa. Nawiasem mówiąc, firma produkująca czytniki myśli, przetwarzające całość na pożądaną przez nas kartkę, komputer zbiłaby majątek. Pomijając zadowolenie akcjonariatu. Póki co, magicznego urządzenia nie mam, więc trzeba pisać ręcznie. Nim jednak przejdę do sedna podzielę się pewnym wyznaniem i opowieścią. Tak więc, niewiele wiem o nieruchomościach gruntowych to primo, a chce o nich napisać licząc, że ostatnim zdobyte informacje i wykresy wystarczą (zresztą nie można wiedzieć wszystkiego, tylko ignoranci to potrafią). Natomiast historyjka jest mi bliższa. Jeszcze tylko wrzucę zdjęcie i opowiadam.

Dawno temu żyli dwaj rolnicy. Jan i Marcin. Pewnego dnia Jan odwiedziwszy Marcina będąc pod wielkim wrażeniem konia stanowiącego własność Marcina zaoferował za konia 5 zł. Na to Marcin mówi, że jest przywiązany do swego  konia i nie może go sprzedać. Jan podwoił więc stawkę i po krótkim namyśle Marcin się zgodził. Minął miesiąc.


---------------------------------------
Wyświetlana zawartość witryny stanowi wyraz osobistych poglądów autora i w żadnym razie nie jest “rekomendacją” w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych lub ich emitentów (Dz.U. z 2005 r. nr 206, poz. 1715).